Ze zjawiskiem niewiary spotykamy się coraz częściej, zwłaszcza w parafiach wielkomiejskich, chociaż nie tylko. Coraz więcej jest małżeństw, w których jedna strona deklaruje się jako niewierząca, coraz częściej chrzcimy ludzi dorosłych, co wskazuje na to, że wzrasta liczba rodziców, którzy nie przywiązują wagi do chrztu swoich dzieci. Pewna część ludzi swój stosunek do wiary kwituje lekceważącym wzruszeniem ramion. Jak rozmawiać z takimi ludźmi?

To bardzo złożona i na ogół trudna sprawa. Niewierzący w Polsce to najczęściej ludzie, od strony religijnej, jakoś zranieni, nierzadko przez księży. Ponadto prawie wszyscy są osłuchani i obyci z wiarą, a wielu z nich należało kiedyś do Kościoła. Nierzadko wydaje się im, że wszystko, lub prawie wszystko wiedzą o wierze i Kościele. Dlatego w pierwszej fazie kontaktów mogą u nich dojść do głosu resentymenty i różnego rodzaju pretensje. Jak wtedy winien zachować się prowadzący rozmowę?

Musi spokojnie wysłuchać wszystkich zarzutów. Nie bronić niczego, nic nie wyjaśniać tylko słuchać, nikogo nie usprawiedliwiać. Koniecznie trzeba pozwolić się wygadać rozmówcom. Ludzie muszą odreagować całą niechęć do wiary jak się w nich nagromadziła. I to jest pierwsza faza dialogu, a właściwie monologu. Później nastąpi faza druga, w które niewierzący przedstawiają już racje dlaczego nie wierzą.

W tej fazie rozmów trzeba się odnieść z całym szacunkiem i zrozumieniem do ich trudności i " filozofii niewiary", chociaż ona byłaby prymitywna i mało racjonalna. Trzeba jednak pamiętać, że za każdą taką filozofia kryje się nieraz wiele indywidualnych przemyśleń i dramatycznych decyzji, zwłaszcza wtedy, gdy było się kiedyś człowiekiem wierzącym. Niełatwo bowiem powiedzieć Bogu "Nie". I to w dialogu religijnym trzeba koniecznie uszanować.

Gdy chodzi o treść dialogu, to ona wyniknie z trudności jakie rozmówcy będą mieli w zakresie wiary. Z czasem można będzie zasugerować jakąś problematykę. Najczęściej będą to sprawy wspólne wszystkim ludziom, a więc życie i śmierć, los człowieka, sens życia, problem prawdy itp. zagadnienia.

Prowadzący dialog winien wystrzegać się tego, co potocznie nazywa się nawracaniem. Ludzie dzisiaj bardzo nie lubią nawracania i każda próba idąca w tym kierunku jest odczytywana jako zamach na wolność, czyli dzisiejszego bożka. Co zatem może i powinien mówić prowadzący dialog?

Powinien spokojnie przedstawić racjonalne przesłanki wiary. Może i powinien spokojnie mówić o tym w co i dlaczego wierzy; czym jest chrześcijaństwo, jakie są wymagania Chrystusa wobec tych, którzy przyjmują Jego naukę. Z tym, że nie może to być z jego strony tylko "mowa" deklaratywna. On musi wierzyć w to co mówi. Za jego słowami winno kryć się najgłębsze przeświadczenie. Jego bowiem rola w dialogu jest podwójna. On występuje w nim jako świadek i nauczyciel, z akcentem jednak na świadka. Jest to bardzo ważne. Ludzie dzisiaj bardziej cenią świadków niż nauczycieli

W kontakcie z niewierzącymi trzeba zawsze pamiętać, że łaskę wiary daje Bóg, a człowiek może tylko oczyścić przedpole, usunąć uprzedzenia, dostarczyć przesłanek racjonalnych i wiedzy na temat tego czym jest wiara, chrześcijaństwo i Kościół. Dlatego też nie powinien niczego przyspieszać i robić na siłę.

Fragment artykułu „Niewierzący w parafii”

ks. Jan Pałyga