Zacznijmy zatem od prawdy...

...Zacznijmy zatem od prawdy. Pytając o wiarę, dotknąłeś przy okazji również pojęcia prawdy. Być może, będąc nie do końca tego świadomym, wskazałeś na istotę problemu, jakim jest wzajemna relacja wiary i prawdy. Nie można bowiem mówić o wierze bez odniesienia jej do prawdy i nie można mówić o prawdzie w oderwaniu od wiary. Chcąc rzeczowo rozmawiać o wierze oraz prawdzie, w pierwszej kolejności musimy uzgodnić znaczenie używanych pojęć. W klasycznym ujęciu, którego jak wiesz jestem gorącym zwolennikiem, prawdę definiuje się zawsze w odniesieniu do czegoś konkretnego, czyli bytu. Chcąc twierdzić, że coś jest prawdą, najpierw musi to coś zaistnieć. Bytem, zdaniem klasyków jest wszystko to, co jest (!), czyli wszystko to, co może być przedmiotem poznania. Klasyczną definicję bytu odnoszę jednak nie tylko do świata materialnego, który możemy poznać poprzez nasze zmysły, ale również do rzeczywistości transcendentnej, czyli takiej, która wykracza poza zasięg ludzkiego poznania przy pomocy pięciu zmysłów. Przykładem takiego transcendentalnego bytu jest np. dobro, które istnieje choć go nie doświadczamy naszymi zmysłami. Dobro możemy jednak poznać, opisać, a nawet nadać mu odpowiednią materialną formę (czyn). Niezależnie od tego, czy w naszych rozważaniach dotykamy świata materialnego, czy transcendentalnego, za każdym razem mamy do czynienia z poznaniem czegoś, co istnieje. Musimy jednak w tym miejscu pamiętać o tym, że brak możliwości poznania jakiegoś bytu w określonym miejscu i czasie, nie jest równoznaczne z tym, że ów byt nie istnieje. Każdy bowiem byt istnieje niezależnie od tego, czy został przez nas poznany oraz czy mamy świadomość jego istnienia. Przykład? Ameryka jako kontynent istniała również przed odkryciem jej przez Kolumba oraz niezależnie od świadomości ówczesnych ludzi. Fakt, że ludzie prawdy tej nie znali, nie znaczyło wcale, że Ameryka nie istniała. Podobnie rzecz ma się z tzw. przewrotem kopernikańskim, który nie spowodował przecież tego, że od tego momentu Ziemia zaczęła krążyć wokół Słońca. Odnośnie zatem istoty bytu, możemy chyba uzgodnić, że nasz proces myślowy nie tworzy rzeczywistości, ale co najwyżej ją odkrywa i opisuje. Powiem Ci więcej, uważam, że jedynym sposobem poznania prawdy jest nasz rozum, a nie nasze wewnętrzne przekonanie (odczucie). Mało tego, sądzę również, że prawdy o bycie nie możemy poznać także samą tylko ludzką wolą. Nie to bowiem, co chcę uznać za prawdę rzeczywiście nią jest. Wypieranie siłą woli prawdy z umysłu człowieka nie powoduje, że obiektywna prawda przestanie istnieć. W poznaniu prawdy bowiem, ludzka wola może co najwyżej skłaniać człowieka do jej przyjęcia lub odrzucenia, ale nigdy nie odkrywa i nie definiuje jej istoty. Reasumując powyższe myślę, że jako osoba racjonalna (choć niestety agnostyk:)), zgodzisz się ze mną, że o prawdziwości naszego rozumowania możemy mówić tylko wówczas, gdy nasze poznanie (rozumienie) zgodnie jest z przedmiotem poznania, czyli istotą (naturą-substancją) poznawanego bytu. A skoro tak, to musimy też spróbować uzgodnić metodologię badania prawdy o bycie. Potrzebne będzie nam to również, kiedy będziemy zastanawiać się nad istotą wiary, a także przyczynami (źródłami) kryzysu wiary. Dla ułatwienia posłużę się metodą badania istoty bytu materialnego, z zastrzeżeniem, że przyjęte zasady powinniśmy również odpowiednio odnosić do bytów transcendentnych. Pierwszym etapem naszych dociekań powinno być stwierdzenie faktu, że coś naprawdę istnieje. W przestrzeni bytów materialnych dokonuje się to przy pomocy naszych zmysłów (wzroku, węchu, dotyku itp.) Dzięki temu rozumnemu procesowi możemy stwierdzić, że ten oto byt (np. stół, drzewo, kura,) nie jest jakąś abstrakcją, ale istnieje w sposób rzeczywisty. Takie poznanie prawdy o bycie jest jednakże niewystarczające, gdyż musimy również poznać i opisać jego cechy indywidualne, odróżniające go od innych bytów. W końcu definiując byt (jego naturę), powinniśmy również pamiętać o zasadzie celowości istnienia bytu. Aby zobrazować to, o co mi chodzi, posłużę się przykładem kury. Zgodnie z przyjętą metodologią postaram się rozebrać kurę na czynniki pierwsze… może nawet do rosołu. Kura jest odrębnym bytem, ponieważ mogę ją zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, a nawet skosztować… co prawda w rosole, ale zawsze. Kura jest odrębnym bytem, ponieważ jest różna od innych bytów (w sposób zasadniczy różni się np. drzewa i stołu). Kura jest odrębnym bytem, ponieważ nie jest i nie może być jednocześnie innym bytem, np. stołem (nawet jak wprawimy kurze drewnianą nogę od stołu, to będzie to nadal kura, a nie stół). Kura jest odrębnym bytem, ponieważ jako może być jako przedmiotem mojego poznania, czyli obiektem rozumnej analizy i badań. Kura jest odrębnym bytem, ponieważ mogę ją wybrać pośród innych bytów (wybieram zawsze coś zamiast czegoś). W końcu kura jest bytem odrębnym, ponieważ ma określoną, niepowtarzalną celowość swojego istnienia (z drzewa rosołu nie robimy, a nawet jeśli spróbujemy, to nie będzie smakował jak rosół u mamy). Reasumując mam nadzieję, że w swojej racjonalności i logice, którą kierujesz się w życiu (takiego Cię znam) przyznasz mi rację, że w naszym świcie istnieją prawdy obiektywne oraz że możemy je poznać własnym rozumem. A skoro tak, to możemy przejść na wyższy poziom, czyli rozprawić się z ...CDN

 

Józef Heczko