Poproszono mnie o kilka słów refleksji poświątecznej. Siłą rzeczy będzie to subiektywne, osobiste spojrzenie na przeżywanie czasu świątecznego i następujących po nim dni. Za nami bieganina, nerwowość przygotowań, rytuałów domowych, towarzyszących okresowi „przed”. Z roku na rok staramy się wyciągać wnioski z doświadczeń lat poprzednich i nie dać się ponieść komercyjnej i konsumpcyjnej otoczce Świąt Bożego Narodzenia – tego pięknego, wyjątkowego i bogatego duchowo wydarzenia. Pamiętamy, co mówiła babcia, żeby nie kłócić się w dniu wigilii, by ta nerwowość nie towarzyszyła nam przez cały kolejny rok. Stajemy więc na rzęsach i wykorzystujemy kolejne pokłady cierpliwości i dobrego nastawienia, życzliwości i pogody ducha. Taka to właśnie korzyść dla nas – bycie razem w wyjątkowy sposób, jeszcze zanim nastąpi właściwe świętowanie. Wspólnie z dziećmi przygotowujemy wigilijne specjały, przekazujemy doświadczenie i wiedzę o tradycyjnych potrawach i sposobach ich wykonania, mamy dla siebie czas, którego wcześniej brakowało. Cudownym doświadczeniem może być ubieranie choinki – tworzenie tego małego, dekoracyjnego arcydzieła Również wybieranie prezencików dla członków rodziny to okazja, żeby pomyśleć o bliskich cieplutko, zastanowić się, co sprawi im szczególną radość, nawiąże do zainteresowań, rozwinie pasje. Sama wigilia i święta to znów okazja, by poprawić w relacjach to, co tej poprawy wymaga. Wstępem jest już przedświąteczna spowiedź, do której przygotowanie nakazuje pogodzić się, wyjaśnić nieporozumienia. Więc świętujemy wolni od codziennych zatargów, spokojniejsi, otwarci na drugiego człowieka. Spędzamy czas na spacerach – bo mamy ten czas, bawimy się z dziećmi, rozmawiamy z rodzicami, składamy życzenia dawno nie widzianym przyjaciołom, niespiesznie delektujemy się momentami, chwilami, dojadając kutię z wigilii... Najważniejsze, żeby ta szczególna atmosfera nie ustała. Nie musi skończyć się 26 grudnia. Usłyszałam na kazaniu, że Boże Narodzenie jest w każdym moim dobrym działaniu, w każdej chwili mojego zbliżenia się do Jezusa, w każdym momencie naśladowania Go w miłości do drugiego człowieka, w dążeniu do bycia lepszym, w walce ze swoimi słabościami. I tak na prawdę ode mnie zależy, czy świętowanie będzie kontynuowane w codzienności, nadając jej wymiar niecodzienny i wartość ponadczasową.

Joanna Lorańczyk - Czader