Wigilia Bożego Narodzenia jest punktem kulminacyjnym adwentowego oczekiwania chrześcijan. To dzień poprzedzający rocznicę narodzin Jezusa i przypada na 24 grudnia. Jej nazwa pochodzi od łacińskiego słowa vigilia, oznaczającego czuwanie, straż nocną. Tradycja czuwania przed świętami chrześcijańskimi wywodziła się jeszcze ze starotestamentowych praktyk.

Z przeżywaniem wigilii wiąże się wiele tradycji i zwyczajów przekazywanych od pokoleń. Jedną z ważniejszych jest tradycja zachowania w tym dniu postu od potraw mięsnych. W mojej rodzinie ogromnie przestrzega się zasady, by tego dnia absolutnie się nie kłócić, bo spory i kłótnie będą nam towarzyszyły przez cały następny rok. Należy być dla siebie wzajemnie życzliwymi, pomagać innym i unikać konfliktów.

Kulminacją 24 grudnia jest uroczysta, szczególna w swym charakterze kolacja –wieczerza wigilijna. Staropolska nazwa wieczerzy wigilijnej to pośnik lub postnik. Najważniejszym i najbardziej wzruszającym momentem jest dzielenie się opłatkiem. Ten piękny zwyczaj następuje po wspólnej modlitwie i odczytaniu fragmentu Pisma Świętego, opisującego moment narodzin Pana Jezusa. Łamanie się opłatkiem symbolizuje chęć podzielenia się nawet ostatnim kawałkiem chleba z potrzebującymi, wzajemne poświęcenie jednych dla drugich ma zbliżać ludzi oddalonych od siebie i skłóconych oraz łączyć umarłych z żywymi. Nawiązuje to do dzielenia się chlebem przez Chrystusa podczas ostatniej wieczerzy. Zwyczaj ten, wywodzący się z tradycji starochrześcijańskich, znany był w Polsce od początku XIX w. Wierzono, że podzielenie się opłatkiem zapewni obfitość chleba przez cały rok. Nazwa opłatek pochodzi od łacińskiego oblatum i oznacza dar ofiarny. Jako pierwsi opłatki wypiekali benedyktyńscy zakonnicy we Francji, a dopiero od XV w. zaczęto je masowo produkować.

Zwyczaj wkładania pod obrus siana kultywowany jest głównie w Polsce. Symbolizuje ubóstwo miejsca narodzin Jezusa – stajenki w Betlejem, gdzie najprawdopodobniej na sianie Maryja ułożyła nowo narodzonego synka. Siano ma zapewnić dostatek. W mojej rodzinie dominowały tradycje wschodnie, gdyż babcia była Mołdawianką, więc pod obrus wigilijny wkładamy też czosnek, mający zapewnić zdrowie. Umieszczamy tam też banknot, dla zapewnienia sobie wystarczającej ilości pieniędzy przez cały następny rok.

Pięknie udekorowana choinka, która króluje w naszych domach, ma dawać radość, spokój, szczęście. Tradycja każe ubrać ją w dniu wigilii. Pierwowzorem dzisiejszego drzewka były rozwieszane w polskich domach jodłowe lub świerkowe gałązki, symbolizujące trwające życie, zapowiadające odnowę i dobre plony. Choinka jest dziś symbolem Chrystusa jako „drzewo życia”, a ozdobiona światełkami – to „światłość świata”. Na szczycie wieszamy gwiazdę - to nawiązanie do Gwiazdy Betlejemskiej, prowadzącej do przychodzącego na świat Chrystusa. Drzewo iglaste jest też symbolem życia, płodności, odradzania się i trwania. Papierowe łańcuchy to symbol węża i grzechu. Zwyczaj dekorowania choinki przybył do Polski z Niemiec w XVIII w.

Wigilia dawniej była najbardziej uroczystym posiłkiem w kuchni polskiej, choć postnym. Szczególnie interesująca jest geneza potraw składających się na tę wyjątkową kolację. Jadłospis od niepamiętnych czasów składał się z potraw przyrządzonych z darów lasu, pola, ogrodu i wody. Dlatego też podawano wyłącznie dania z ryb, ziaren, mąki, kaszy, grzybów suszonych i świeżych, suszonych owoców, miodu i orzechów. Stąd wszelkiego rodzaju dziwaczne z naszego punktu widzenia konfiguracje grochu, kapusty, śliwek suszonych, maku, bakalii
i miodu. Ryby symbolizują Chrystusa, a wedle wierzeń ludowych miały zapewniać zdrowie („zdrów, jak ryba”) i bogactwo. W moim domu króluje kutia, uwielbiana, bo podawana tylko raz w roku potrawa ze specjalnie otłuczonej pszenicy, miodu, bakalii, maku. To symbol bogactwa i wyjątkowości tej wieczerzy. Dobra kutia miała być tak gęsta, że rzucona do góry powinna przylepić się do sufitu.

Ilość potraw również miała od zawsze ogromne znaczenie. Dawniej wierzono, że powinna to być nieparzysta liczba dań, co miało przynosić urodzaj w gospodarstwie. Ale bywało, że potraw przygotowywano 12 – na pamiątkę apostołów Jezusa lub miesięcy w roku. W zamożnych domach magnackich podawano 11 dań,
u szlachty 9, a w domach chłopskich 7 lub 5. Bywało, że przygotowywano aż 12 potraw z ryb.

Bardzo ważna i kultywowana powszechnie jest tradycja pozostawienia wolnego miejsca przy stole i dodatkowego nakrycia na wigilijnym stole. W ten sposób wyrażamy naszą pamięć o bliskich, z którymi nie możemy spędzić tych świąt oraz
o zmarłych członkach rodziny. Wolne nakrycie czeka na niespodziewanego gościa,
a symbolicznie też na Chrystusa.

Kolędowanie, czyli śpiewanie kolęd to uwieńczenie tego szczególnego wieczoru. Przez piękne, klimatyczne pieśni przekazujemy naszą radość z narodzenia Syna Bożego i Zbawiciela. Ale tak też nazywa się zwyczaj odwiedzania się drugiego dnia świąt, 26 grudnia oraz wspólnego radowania i świętowania (pierwszy zarezerwowany był na świętowanie wyłącznie w gronie rodziny). Kolędowanie to również tradycyjne odwiedziny duszpasterskie. Dawniej rozpoczynane były w Nowy Rok, a kończyły się w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Na wsiach był zwyczaj, że pierwsza panna, która usiadła na krześle, zajmowanym przez duchownego w czasie kolędy, miała następnego roku wyjść za mąż. Zwyczaj kolędowania pojawił się w XVII w.

Na zakończenie wieczerzy wigilijnej szczególnie niecierpliwie czekają dzieci, gdyż wtedy rozdawane są prezenty czekające pod choinką. Zwyczaj obdarowywania się podarkami z okazji świąt ma swoją genezę w Saturnaliach, radosnych obrzędach na cześć rzymskiego boga Saturna. Obchodzone były w starożytnym Rzymie od 17 do 23 grudnia. Pod koniec XVII wieku podarki zaczął przynosić ubrany na czerwono Mikołaj. W różnych regionach Polski obdarowuje nas Aniołek, Gwiazda lub Dzieciątko.

Kiedy Gody nadejdą,...Każdy atoli wedle swojego stanu, a kiesy dary obmyśla, toż to tylko powiem, że takową samą przyjemność ma dający jako i obdarowany”

Kalendarz gospodarski z 1790 r.

I na koniec kilka wróżb wigilijnych:

- obmycie w potoku rąk lub nóg gwarantowało, że były zdrowe,

- jedzenie orzechów zapewniało zdrowe zęby,

- obmycie twarzy w misce z pieniędzmi miało dać dostatek,

- jedzenie marchewki w wigilię dawało zdrowie,

- jeśli ktoś trzymał łokcie na stole, miały go boleć przez cały rok,

- wyjęcie najdłuższego źdźbła siana spod obrusa wróżyło długie życie,

- łuskę karpia należało zachować i nosić razem z pieniędzmi – przyznaję się, że
zawsze po wigilii mam w portfelu świeżą łuskę na cały rok,

- jeśli gospodyni nie będzie wstawała od stołu wigilijnego, to kury chętnie będą wysiadywały jaja. Ten zwyczaj też kultywujemy – staramy się nie odchodzić od stołu do końca wigilii.

 

W literaturze można przeczytać jeszcze mnóstwo innych, interesujących tradycji związanych jest z tym pięknym czasem - pamiątki przyjścia na świat Pana Jezusa przed dwoma tysiącami lat...

 

Joanna Lorańczyk-Czader