Czym żyjemy w parafii

bojanowski

Niedziela

z bł. Edmundem Bojanowskim

więcej

bcialo

Boże Ciało

zdjęcia z procesji

więcej

parafiada

Parafiada 2018

już za nami

więcej

 

Na początku grudnia 1886 roku Teresa Martin (przyszła św. Teresa od Dzieciątka Jezus) ma 14 lat i mnóstwo problemów wewnętrznych. Po wielkim szoku duchowym, jakim było pójście do Karmelu jej najstarszej siostry Pauliny, która zastępowała jej matkę, teraz kolejna siostra – Maria, (która po Paulinie opiekowała się Teresą) wstąpiła do Karmelu. Nie dość na tym, 1 grudnia wraca do domu Leonia z pobytu u klarysek, z poczuciem porażki i upokorzenia. Sama Teresa, dzięki modlitwie i wstawiennictwu zmarłych przed jej urodzeniem braci i sióstr, zostaje uzdrowiona ze skrupułów, jednak ciągle jest nadmiernie wrażliwa i płacze z powodu wszystkiego, a później „płacze dlatego, że przedtem płakała”, co czyni ją nieznośną dla otoczenia. Tak sama pisze o tym okresie:
Nie wiem, jak mogłam się łudzić słodką myślą o wstąpieniu do Karmelu, będąc równocześnie jeszcze w dziecinnych powijakach!... Dobry Bóg musiał sprawić mały cud, bym w jednej chwili dojrzała; uczynił go w niezapomnianym dniu Bożego Narodzenia. Tej nocy promiennej, która jaśniała doskonałościami Trójcy Przenajświętszej, Jezus, słodkie małe Dzieciątko, w jednej chwili zmienił noc mojej duszy w strumienie światła... Tej nocy, w której z miłości ku mnie sam stał się słabym i cierpiącym, mnie uczynił silną i odważną, przyodziawszy w swą własną zbroję, i od tej błogosławionej nocy nie uległam już w żadnej walce, ale przeciwnie, szłam ze zwycięstwa w zwycięstwo, rozpoczynając – rzec można – „bieg olbrzyma”!
A oto jak Teresa opisuje przebieg swojego uzdrowienia:
Wróciliśmy właśnie z Pasterki, podczas której miałam szczęście przyjąć Boga siły i mocy. W drodze powrotnej do Buissonnets cieszyłam się, że pójdę zabrać moje buciki z kominka; ów stary zwyczaj sprawiał nam w dzieciństwie tak wielką radość, że Celina chciała mnie nadal traktować jak małe bobo, ponieważ byłam najmłodszą w rodzinie... Tatuś lubił patrzeć na moją radość, słuchać wesołych okrzyków towarzyszących wyciąganiu coraz to nowych niespodzianek z zaczarowanych bucików, radość zaś mego Króla potęgowała moje szczęście. Jezus chciał mi jednak pokazać, że wyzwalając mnie z dziecinnych słabostek, odbierze mi również te niewinne radości. On to dopuścił, że Tatuś będąc zmęczony po powrocie z Pasterki, okazał znudzenie na widok moich bucików stojących na kominku i wyrzekł słowa, które mnie bardzo zabolały: "Całe szczęście, że w tym roku będzie to wreszcie po raz ostatni!..." Szłam właśnie na górę, by zdjąć kapelusz. Celina, która znała moją wrażliwość, spostrzegłszy łzy w moich oczach, sama była bliska płaczu, ponieważ kochając mnie bardzo, zdawała sobie sprawę, jak mi było przykro. "Tereso - zwróciła się do mnie - nie schodź, będzie ci za trudno teraz oglądać buciki". Tymczasem Teresa już nie była ta sama; Jezus przemienił jej serce! Tłumiąc łzy, zbiegłam ze schodów i powstrzymując bicie serca, wzięłam moje buciki stawiając je przed Tatusiem, po czym "wyciągałam radośnie całą zawartość, promieniując szczęściem jak królowa. Tatuś śmiał się i zdawał się być zadowolony, a Celina myślała, że to sen!... Na szczęście była to słodka rzeczywistość; Teresa odzyskała na zawsze moc duszy, którą utraciła w wieku lat czterech i pół!...
Od tej nocy pełnej światła rozpoczął się trzeci okres mego życia, najpiękniejszy spośród wszystkich, najbardziej obfitujący w łaski Nieba!... Jezus, zadowalając się moją dobrą wolą, której mi nigdy nie brakowało, w jednej chwili dokonał dzieła, jakiemu nie mogłam sprostać przez dziesięć lat. Mogłam Mu wyznać podobnie jak apostołowie: "Panie, łowiłam całą noc i nic nie uchwyciłam". Jeszcze bardziej litościwy dla mnie niż dla swoich uczniów, Jezus sam ujął sieć, zarzucił ją i wyciągnął napełnioną rybami... On uczynił ze mnie rybaka dusz; uczułam wielkie pragnienie, by pracować nad nawróceniem grzeszników pragnienie tak żywe jak nigdy dotąd... Jednym słowem, w serce moje wstąpiła miłość połączona z pragnieniem zapomnienia o sobie, by innym sprawiać przyjemność, i od tej chwili poczułam się szczęśliwa!...

Tego samego Dnia, kilka godzin później, Paul Claudel, młody, 18-letni poeta i dramaturg francuski, przeżywa nawrócenie, które kompletnie odmieni jego życie i wywrze wielki wpływ na jego twórczość. Claudel tak opisuje to, co wydarzyło się 25 grudnia 1886 roku:
„Zaczynałem wtedy pisać i z bezbrzeżnym dyletantyzmem sądziłem, że w nabożeństwach katolickich odnajdę odpowiedni bodziec oraz materię do jakiejś dekadenckiej wprawki literackiej. W takim nastroju, rozpychając się w tłumie łokciami, uczestniczyłem w uroczystej mszy bez większej przyjemności. Następnie, nie mając nic lepszego do roboty, poszedłem tam znowu po południu, na nieszpory. Ubrani na biało ministranci oraz alumni niższego seminarium Saint-Nicolas-du-Chardonnet śpiewali pieśń, którą - jak dowiedziałem się później - był „Magnificat”. Stałem w tłumie, obok drugiego filaru od wejścia na chór, na prawo od zakrystii. W tym momencie zdarzyło się coś, co zdominowało całe moje życie. W jednej chwili coś dotknęło mego serca i uwierzyłem. Uwierzyłem z tak mocnym przylgnięciem, z takim wzlotem całej mej istoty, z tak potężnym przekonaniem, z taką pewnością nie pozostawiającą miejsca na jakąkolwiek wątpliwość, że - od tej pory -żadne rozumowanie, żadna okoliczność mego niespokojnego życia nie były w stanie podkopać mej wiary ani jej dotknąć. W jednej chwili przeniknęło mnie głębokie uczucie niewinności, wiecznego dziecięctwa Boga: objawienie, którego nie da się opisać! Starając się, jak to często robiłem, zrekonstruować chwile następujące po tym nadzwyczajnym momencie, odnajduję elementy, które tworzyły jeden błysk, jedną broń, jaką posłużyła się Boża Opatrzność, żeby dotknąć i otworzyć serce biednego, zrozpaczonego chłopca: „jak szczęśliwi są ludzie, którzy wierzą!” Lecz czy to prawda? Tak, to prawda! Bóg istnieje, jest tutaj. On jest kimś, jest bytem osobowym jak ja! Kocha mnie, wzywa. Zapłakałem, zaszlochałem, zaś pod wpływem łagodnej melodii „Adeste fldeles” jeszcze bardziej wzrosło me wzruszenie. [...]
Wieczorem tego pamiętnego dnia przeżytego w Notre- Dame - po powrocie do domu mokrymi od deszczu ulicami, które zdały mi się zupełnie obce - sięgnąłem po Biblię protestancką, którą pewna przyjaciółka Niemka podarowała mojej siostrze Kamili, i pierwszy raz usłyszałem łagodny i nieodparty głos, który nie przestał już dźwięczeć w mym sercu. Dzieje Jezusa znałem tylko poprzez Renana, tego szalbiercę, któremu zawierzyłem. Nie wiedziałem nawet, że Jezus nazwał się Synem Bożym. Każde słowo, każdy wers z majestatyczną prostotą podważały bezwstydne twierdzenia apostaty [Renana] i otwierały mi oczy. To prawda - wyznaję wraz z setnikiem - że Jezus jest Synem Bożym. Zwrócił się do mnie, Paula, i obiecał mi swoją miłość.
Powyższe przykłady pokazują, że choć każdego dnia Bóg może dotknąć nasze serce, by je przemienić, to jednak szczególnie w Dniu, kiedy Jezus stał się jednym z nas, Bóg pragnie przeniknąć nas swoją obecnością, obecnością pełną uzdrawiającej miłości…

 

ks. Robert
Artykuły z Gazetki Parafialnej
Nasze dzieciaki wróciły ze szkoły ze świadectwami…
Jednym z patronów roku 2018 został...
Już 17 czerwca będziemy mieli...
Edmund Wojciech Stanisław Bojanowski...
Pewien ateista, wiedząc, że jestem...
Kiedy zostałam poproszona o napisanie tego artykułu...

Msze św.

W tygodniu: 7.00 i 18.00
W niedziele i święta: 7.00, 10.30, 12.00, 18.00, w kaplicy w Nałężu: 9.00

Msze św. w lipcu i sierpniu

Poniedziałek, wtorek, środa: 7.00
Czwartek, piątek, sobota: 18.00

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

codziennie przed Mszą św.
I czwartek m-ca od 16.30
I piątek m-ca od 16.00

ODWIEDZINY CHORYCH

w ostatnią sobotę miesiąca od 8.30

KANCELARIA PARAFIALNA

Poniedziałek i piątek: 8.00 - 9.00
Środa i czwartek: 16.00 - 17.00
W uroczystości i święta nieczynna

KANCELARIA W LIPCU I SIERPNIU

Poniedziałek po Mszy o godz. 7.00
Piątek po Mszy o godz. 18.00

PORADNIA RODZINNA

II i IV środa miesiąca: 17.00-18.00
tel. 600 722 631

NABOŻEŃSTWA

w tygodniu i w niedziele: 17.30

RORATY

od poniedziałku do piątku: 18.00
w sobotę: 9.00

DROGA KRZYŻOWA

dla dzieci: czwartek 17.15
dla dorosłych i młodzieży: piątek 17.15

GORZKIE ŻALE

z kazaniem pasyjnym: niedziela 17.15

ODPUSTY W PARAFII

w kościele: niedziela Trójcy Świętej
w Nałężu: niedziela po wspomnieniu Św. Jana Nepomucena

Odwiedza nas 67 gości