Transmisję na żywo z naszego kościoła można obejrzeć TUTAJ.

Transmitujemy w niedzielę Msze św. o g. 7.00, 9.00, 10.30, 12.00, 16.00 i 18.00,
a w tygodniu Msze św. o g. 18.00.

W naszym kościele może przebywać 38 osób, a w kaplicy w Nałężu 10 osób.

Alleluja!

Raduj się ziemio, opromieniona tak niezwykłym blaskiem, bo jesteś wolna od mroku, co świat okrywa!

Czym jeszcze żyjemy w parafii?

ks. Kiedos

Pogrzeb ks. prof. Józefa Kiedosa

Więcej

ks. Kiedos Biery

Pożegnanie ks. prof. Józefa Kiedosa na Bierach

więcej

Komunikat

Komunikat Diecezji

więcej

Ostatnio zmarli:

† KS. JÓZEF KIEDOS - pogrzeb - 08 maja g.15.00
† LESZEK KLUKA- pogrzeb - 07 maja g.15.00
† ELŻBIETA DURAJ - pogrzeb - 30 kwietnia g.13.00

Księże Bogusławie,

IV Niedziela Wielkanocna jest obchodzona w Kościele jako Niedziela Dobrego Pasterza – dzień szczególnej modlitwy o powołania. Dlaczego powinniśmy się o to modlić?

Modląc się o powołania, realizujemy polecenie Jezusa: proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Łk 10,2). Sam Jezus modlił się wpierw za Piotra, aby nie ustała jego wiara. Zbawiciel wie, że bez tego wsparcia niemożliwe jest udźwignięcie jarzma powołania. Słowa Chrystusa: proście, a będzie wam dane sugerują istnienie zależności, pomiędzy liczbą powołanych, a naszą modlitwą o powołania.

Modląc się o powołania prosimy szczególnie o odwagę dla ludzi młodych do pójścia za Mistrzem – Jezusem; odwagę dla rodziców, aby nie gasili iskry Bożego wezwania w sercach swoich dorastających dzieci. Prosimy też o wytrwałość dla powołanych: seminarzystów i księży, aby z radością, wiernie szli za Jezusem.

Często słyszymy o kryzysie powołań. Czy może Ksiądz wskazać, czy naprawdę mamy do czynienia z kryzysem, a jeśli tak to z czego on wynika?

Wydaje się, że słowo kryzys trafnie opisuje wiele dziedzin, nie tylko powołania. Kryzys w tej sferze jest efektem swoistego „domina”. W kryzysie jest rodzina, ojcostwo, macierzyństwo, autorytety, Kościół. Od wybuchu pandemii mówimy wręcz o ogólnoświatowym kryzysie. Trudno więc, żeby to zjawisko cudownie ominęło seminaria czy domy zakonne. Dotyka nas kryzys tak samo jak wszystkich. Gdybyśmy jednak chcieli, to możemy zrzucać winę na wiele czynników: dobrobyt materialny, nastawienie na przyjemność, niezdolność do podejmowania trwałych decyzji, zanik wiary i postępującą dechrystianizację, rosnącą niechęć do Kościoła, itp. To wszystko tworzy specyficzny klimat, który skutecznie gasi powołaniowy entuzjazm.

Jaką rolę w odkrywaniu powołania przez dzieci mają rodzice, po czym możemy poznać, że w sercu naszego dziecka dojrzewa powołanie?

Wydaje się, że rodzina jest kolebką powołania. To tam powołanie się rodzi i kiełkuje. Niestety również i tu, dochodzić może do „powołaniowej aborcji”, zabicia w sercu syna czy córki zarodka powołania. Szczególnie trudne są momenty, w których córki wyjawiają rodzicom pragnienie pójścia do zakonu kontemplacyjnego o surowej regule życia. Często dochodzi do zniechęcania dzieci poprzez łagodną perswazję, a niekiedy nawet radykalny sprzeciw rodziców.

Tymczasem dziecko nie jest częścią organizmu matki – powtarzamy to do znudzenia, choćby przy okazji obrony życia poczętego. Dziecko jest odrębnym organizmem, człowiekiem, posiadającym własną autonomię. Odbieranie dziecku tego prawa jest nie w porządku.

Rola rodziców jest przede wszystkim wspierająca, dodająca odwagi, wzmacniająca. Na pewno nie należy wybierać za dziecko. Nie wolno także zakazywać dziecku wybierania. Wspieramy je modlitwą, rozmawiamy o ich planach, poznajemy ich świat, zainteresowania, marzenia.

Często odkrycie przez nasze dziecko powołania i pójście za nim, rodzice traktują jako stratę – zerwanie więzów rodzinnych. Czy rzeczywiście tak jest, że coś tracimy? A może jest wręcz odwrotnie – zyskujemy, ale co?

Ten lęk rodziców ma swoje uzasadnienie. To oczywiste, że rodzice widzą w dziecku swoją przyszłość, przedłużenie rodu, itd. Kiedy słyszą o powołaniu kapłańskim lub zakonnym, to może pojawić się bunt i niezgoda. Znam rodziców, który „obrazili się” na Pana Boga. Takie myślenie skażone jest błędem horyzontalizmu, czyli rozpatrywania wszystkiego jedynie w perspektywie doczesnej, czysto ludzkiej. Podniesienie oczu ku niebu pozwala dostrzec, że istnieje jeszcze inny wymiar życia; to jakby nowa perspektywa – strata jest tylko pozorna. Za tą iluzją kryje się Chrystusowe „stokroć więcej”.

Moi Rodzice już dawno się pogubili w liczbie moich znajomych, moich sióstr i braci w Chrystusie, moich domów i mieszkań, które stoją dla mnie otworem. Ta rzesza ludzi, tak otwartych i życzliwych, tak kochających i gotowych do pomocy, to dar samego Jezusa. Jeżeli przekroczymy nasze ciasne myślenie, stajemy się świadkami cudów. A cuda czekają wciąż na nas, na naszą gotowość do uwierzenia.

Pełni Ksiądz wyjątkową i zaszczytną funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. Na czym polega Księdza posługa i czy trudno jest być dobrym Pasterzem dla alumnów seminarium?

Podstawowym zadaniem ojca duchownego jest bycie, czyli charyzmat obecności. Obecność, bycie dostępnym, dyspozycyjnym, aby można się było spotkać, porozmawiać, rozwiać wątpliwości, wyspowiadać… Obecność ojca duchownego jest towarzyszeniem w drodze, pomocą w rozeznawaniu powołania, nabieraniu pewności, że to właściwa droga. Najcenniejszy dar, jaki jest przekazywany, to czas. Mam dla ciebie czas, mój czas jest dla ciebie, jestem tutaj dla ciebie. To ważny komunikat. Ojciec duchowny pomaga także w obiektywizowaniu religijnych przeżyć, przemyśleń – czasem dyskretnie kieruje wychowankiem, wskazując właściwy trop.

Jak mawiał abp Grzegorz Ryś, niegdyś rektor naszego seminarium, dobrego pasterza można rozpoznać po tym, że owce nie dają mu spokoju. Bycie blisko ludzi, ofiarna służba, a przede wszystkim posługa sakramentalna, to ważne cechy dobrego pasterza. Ludzie chcą widzieć Boga, pragną Go spotkać, a ksiądz ma temu spotkaniu służyć i w nim pomagać – kapłaństwo hierarchiczne służy powszechnemu kapłaństwu ochrzczonych.

W naszym seminarium troszczymy się szczególnie o cztery wymiary formacji: ludzki, duchowy, intelektualny i duszpasterski. Dobry pasterz jest przede wszystkim ludzki – w każdej sytuacji jest najpierw człowiekiem. Następnie ma być człowiekiem modlitwy, spotkania z Bogiem – zbliża ludzi do Boga i Boga ku ludziom. Dalej musi posiadać mądrość i kierować się roztropnością – być człowiekiem oczytanym, znającym kulturę i świat. Równie istotną cechą jest zmysł duszpasterski, czyli zdolność do gromadzenia ludzi (mimo że obecna sytuacja epidemiczna mocno ogranicza zgromadzenia) i przewodzenia wspólnocie.

Dziękuję za rozmowę!

Z księdzem dr. Bogusławem Kastelikiem,

ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej

rozmawiał Józef Heczko

 

 

Artykuły z Gazetki Parafialnej
Pierwszym przykazaniem...

Msze św.

W tygodniu: 7.00 i 18.00
W niedziele i święta: 7.00, 10.30, 12.00, 18.00, w kaplicy w Nałężu: 9.00

Msze św. w lipcu i sierpniu

Poniedziałek, wtorek, środa: 7.00
Czwartek, piątek, sobota: 18.00

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

codziennie przed Mszą św.
I czwartek m-ca od 16.30
I piątek m-ca od 16.00

ODWIEDZINY CHORYCH

w ostatnią sobotę miesiąca od 8.30

KANCELARIA PARAFIALNA

Poniedziałek i piątek: 8.00 - 9.00
Środa i czwartek: 16.00 - 17.00
W uroczystości i święta nieczynna

KANCELARIA W LIPCU I SIERPNIU

Poniedziałek po Mszy o godz. 7.00
Piątek po Mszy o godz. 18.00

PORADNIA RODZINNA

II i IV poniedziałek miesiąca: 17.00-18.00
tel. 600 722 631

NABOŻEŃSTWA

w tygodniu i w niedziele: 17.30

RORATY

od poniedziałku do piątku: 6.00, 18.00
w sobotę: 9.00

DROGA KRZYŻOWA

dla dzieci: czwartek 17.15
dla dorosłych i młodzieży: piątek 17.15

GORZKIE ŻALE

z kazaniem pasyjnym: niedziela 17.15

ODPUSTY W PARAFII

w kościele: niedziela Trójcy Świętej
w Nałężu: niedziela po wspomnieniu Św. Jana Nepomucena

Odwiedza nas 62 gości