Czym żyjemy w parafii

desert

Koncert zespołu Desert Hills

19 maja, g.19.00

więcej

parafiada

Zapraszamy

do galerii zdjęć

więcej

Boże Ciało

Boże Ciało 2019

galeria zdjęć

więcej


Księże Mirku, może na początek powiedziałbyś kilka słów o sobie?

Jestem księdzem już od 27. lat. Mój rocznik z seminarium, został wyświęcony jako jeden z pierwszych w naszej diecezji. Mam to szczęście, że na moich święceniach diakonem był ks. Robert, tutejszy wikary i stąd mam takie bardzo sympatyczne odniesienie do Waszych księży. Ks. proboszcz Stanisław Filapek, to z kolei mój starszy kolega, który można by powiedzieć otoczył mnie niezwykłym wsparciem, kiedy byłem w seminarium. Był moim mentorem. Pochodzimy z jednej miejscowości, więc w pewnym sensie, mogę się u Was poczuć się jak u siebie w domu.

Co robiłem w życiu…? Byłem wikarym w kilku parafiach. Przez pewien czas przebywałem w Lopiano pod Florencją, co było dla mnie niezwykłym doświadczeniem duchowym. Potem było mi dane pisać doktorat we Włoszech, pod Rzymem, w Latinie. Obroniłem doktorat z ekumenizmu.

W parafiach piastowałem różne funkcje, m.in. wikarego w „Marii Magdalenie” w Cieszynie, gdzie byłem również kapelanem więzienia i szpitala, współtworzyłem hospicjum… Takim dziełem, które jest bardzo bliskie mojemu sercu jest fundacja Drachma, która działa na rzecz młodych niepełnosprawnych osób, potrzebujących wsparcia. Dzięki fundacji budujemy różne niezwykłe projekty, także projekty związane z wymianą międzynarodową z Niemcami, Włochami i z Francją.

W kapłaństwie, co jest Twoją pasją, czym żyjesz jako ksiądz?

Spotykamy się zaraz po kongregacji (spotkaniu formacyjnym kapłanów naszej diecezji)… Czasem wydaje się, że kongregacje są dosyć drętwe, ale dają one człowiekowi dużo do myślenia i akurat dzisiejsza taka była. Podsyciła moją pasję do tego, by budować wspólnotę wspólnot, nawet jeżeli to hasło jest mocno wyświechtane, to leży mi ono na sercu i chciałbym, żeby to wszystko, co jest prawdziwym Kościołem, co jest Kościołem wspólnotowym, co jest budowaniem właśnie tych relacji, coraz doskonalej rozwijało się w moim życiu. To jest chyba ta największa pasja. Oczywiście z Jezusem pośrodku, bo to jest najważniejsze…

Jesteś już kapłanem 27 lat, czy tak sobie wyobrażałeś kapłaństwo kiedyś, jak zaczynałeś bycie księdzem?

Myślę, że to absolutnie przerosło wszystkie moje oczekiwania. U mnie młodego księdza, kleryka, to była pasja, że Pan mnie porwał nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo czym sobie na to zasłużyłem. Oczywiście potem się dowiedziałem, że niczym się na to nie zasługuje i naprawdę miałem absolutnie wewnętrzne przekonanie, że idę tam, gdzie nie chciałem pójść. Byłem młodym człowiekiem, przed którym otwierało się życie i nagle poczułem, że powinienem zostać księdzem. Mało tego, pochodzę z rodziny mieszanej, mój tato był ewangelikiem, moja mama była katoliczką, więc też jakby cały czas żyłem w tym moim wewnętrznym pytaniu, dlaczego ten Kościół ma być podzielony i dlaczego mój tata ma jechać do innego kościoła, a moja mama do innego? To jakby zrodziło się we mnie i ciągle się temu dziwię. Kiedy mi było bardzo ciężko w seminarium i kiedy postanowiłem jednak pozostać, to przemówienie na Westerplatte, papieża Jana Pawła II do młodych, było absolutnie przełomowym momentem w moim życiu. Płakałem jak małe dziecko, kiedy setki razy słuchałem tego przemówienia. To właśnie był czas, kiedy po pierwszym roku mojego bycia w seminarium, rozgrywały się te moje wewnętrzne dylematy. Nigdy nie miałem wątpliwości, że Pan mnie powołuje, ale trudności, które się tam wtedy nagromadziły, dawały mi dużo do myślenia… Teraz jest to o wiele bogatsze, ponieważ… z jednej strony jest wielka radość, ciągle ten entuzjazm, mam go cały czas w sobie, nigdy mi nie przeszedł. Jest jednak wiele takich rzeczy, z którymi muszę się zmagać, a nie zdawałem sobie z nich sprawy, kiedy miałem 20 lat.

Za tydzień przyjedziesz do naszej parafii na rekolekcje i z czym przyjedziesz?

Rozmyślam już długo o tych rekolekcjach, ponieważ one chociażby z tego powodu przyjaźni są dla mnie ważne i… to, co mi daje największą radość w głoszeniu rekolekcji w parafiach, co chciałbym tutaj również powtórzyć, to z jednej strony radość głoszenia Słowa, radość dzielenia się Ewangelią, ale również przekazywanie tej mocy, która związana jest z sakramentem kapłaństwa. To wyciągnięcie moich dłoni w geście błogosławieństwa nad Wami, z modlitwą. Codziennie, podczas każdej nauki, to wezwanie Ducha Św., jest dla mnie absolutnie niezwykłym momentem, kiedy w sposób niezasłużony przekazuję moc Pana, który nie tylko potrafi przenieść góry, ale po prostu potrafi uleczyć, uzdrowić wszystkie nasze rany i prowadzi nas do zbawienia, prowadzi nas do zmartwychwstania.

Jeszcze jest kilka dni do rekolekcji…, czego oczekujesz od nas parafian?

Wiele razy doświadczałem, że jeżeli człowiek zaczyna gdzieś tam wewnętrznie opowiadać Panu Bogu, o tym, co ma nastąpić, to.., to się po prostu podwaja…, te owoce przychodzą bogatsze i dlatego już Was teraz proszę, żebyście po prostu gdzieś tam Panu Bogu poopowiadali w sercu o tych rekolekcjach, o sobie. Gdyby do tego udało się Wam w czymś pościć, no to, to jest ewangeliczne po prostu – ten rodzaj złych duchów wypędza się przez modlitwę i post… Myślę sobie, że rekolekcje mają właśnie ten cel, żeby już teraz, gdzieś tam w tym przygotowaniu, popościć. Oczywiście nie chodzi tylko o post od jedzenia, ale od różnych sytuacji. Byłoby cudownie, gdybyśmy mieli taki moment, malutkich, delikatnych aktów, o których nikt nie wie, ale Wy wiecie najlepiej…

Przyjedziesz sam? Z ekipą?

Przyjadę z ekipą…, jeszcze dogrywamy dokładnie kto, w jakim momencie… Na pewno będzie Przemek, który dla młodzieży i dzieci gra na gitarze, on też może przyjedzie jeszcze z dwójką moich przyjaciół, ale to jeszcze zobaczymy. Chciałbym, żeby moja ekipa teatralna złożona z młodych, zagrała też coś krótkiego, jakąś scenę pantomimiczną, ewangeliczną, dynamiczną – z muzyką, światłem, dźwięk. Myślę, jeszcze nad jedną formą, ale to jest mała tajemnica i zobaczymy, czy się nam uda.

To jeszcze na koniec może jakieś słowo, takie, żeby ludzie odczuli, że bez tych rekolekcji nie będą mogli dalej żyć tak, jak będą mogli po tych rekolekcjach, żeby przyszli.

Coraz bardziej uczę tego, żeby nie namawiać do różnych rzeczy. Oczywiście to jest trudne, bo my mamy taki styl: no przyjdźcie koniecznie, zróbcie to, tamto… Po prostu… Chciałbym, żeby te rekolekcje były takie, że wchłoną wszystkie Wasze najlepsze pragnienia i pozwolą Wam na to, że wyjdziecie nie tylko z otwartymi oczyma, sercem, ale wyjdziecie naprawdę szczęśliwi, z uśmiechem na twarzy, z każdego spotkania. I do tego będę dążył, to będę chciał Wam dać. Chcę Wam dać moje serce i bardzo się cieszę już teraz na to spotkanie.

Dziękuję bardzo i czekamy też bardzo :)

Artykuły z Gazetki Parafialnej
Wakacje są z założenia czasem...
Dwa lata temu rozpoczęła się...
W naszym życiu jest wiele...
Kiedy przygotowywałem się do...
Maj i czerwiec to szczególnie...
Każdy wie, że muzyka ma...

Msze św.

W tygodniu: 7.00 i 18.00
W niedziele i święta: 7.00, 10.30, 12.00, 18.00, w kaplicy w Nałężu: 9.00

Msze św. w lipcu i sierpniu

Poniedziałek, wtorek, środa: 7.00
Czwartek, piątek, sobota: 18.00

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

codziennie przed Mszą św.
I czwartek m-ca od 16.30
I piątek m-ca od 16.00

ODWIEDZINY CHORYCH

w ostatnią sobotę miesiąca od 8.30

KANCELARIA PARAFIALNA

Poniedziałek i piątek: 8.00 - 9.00
Środa i czwartek: 16.00 - 17.00
W uroczystości i święta nieczynna

KANCELARIA W LIPCU I SIERPNIU

Poniedziałek po Mszy o godz. 7.00
Piątek po Mszy o godz. 18.00

PORADNIA RODZINNA

II i IV środa miesiąca: 17.00-18.00
tel. 600 722 631

NABOŻEŃSTWA

w tygodniu i w niedziele: 17.30

RORATY

od poniedziałku do piątku: 18.00
w sobotę: 9.00

DROGA KRZYŻOWA

dla dzieci: czwartek 17.15
dla dorosłych i młodzieży: piątek 17.15

GORZKIE ŻALE

z kazaniem pasyjnym: niedziela 17.15

ODPUSTY W PARAFII

w kościele: niedziela Trójcy Świętej
w Nałężu: niedziela po wspomnieniu Św. Jana Nepomucena

Odwiedza nas 77 gości