Czym żyjemy w parafii

film

Zapraszamy

na film

więcej

dozynki

Dziękczynienie za plony

Dożynki 2018 - zdjęcia

więcej

szkola

Szkoła Wiary

zaprasza na spotkanie

więcej


Zacznę może od końca, czyli od przekroczenia granicy ukraińsko-polskiej w Korczowej w powrotnej drodze.

Po blisko czterech godzinach oczekiwania na kontrolę oraz po szczegółowym przeszukiwaniu bagaży przez… polskich celników, naszym oczom ukazał się piękny, uporządkowany kraj, z szerokimi, równymi ulicami, czystymi poboczami, pachnącymi zajazdami i piękną nową zabudową lub co najmniej starą – odnowioną. Tak witała nas Polska, ta sama, którą tydzień wcześniej opuszczaliśmy. Smutny obraz lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych gdzieś jakby zamazał się w pamięci, a przecież było to tak niedawno. Dopiero kontekst pobytu na Ukrainie pokazał, jak wielka łaska dotknęła nasz kraj w ostatnich dziesięcioleciach, no i obudził wielkie dziękczynienie za wolność i niewątpliwy dobrobyt doświadczany przez nas obecnie.

Wyjazd do Berdyczowa w moim przypadku nie wynikał z jakiejś głębokiej potrzeby czy też ciekawości. Był to raczej rodzaj przynaglenia, aby poznać bliżej miejsca, skąd dotarła do naszej parafii Matka Boża w cudownym obrazie, by poznać ludzi modlących się do Maryi obecnej w tej samej Ikonie, wreszcie by dotknąć historii, jak się okazało krwawej i bolesnej, Narodu Polskiego żyjącego na kresach wschodnich.

Do samego Berdyczowa dotarliśmy dopiero w czwartym dniu pielgrzymki, bo po drodze zwiedzaliśmy piękny choć jeszcze zaniedbany Lwów, z jego zabytkami architektury miejskiej i sakralnej. Kroczyliśmy śladami naszych wieszczów w Krzemieńcu, zwiedzaliśmy Zamek Sobieskich, Pałac Rzewuskich, by wreszcie zawitać u celu – w najdalej wysuniętym na wschód punkcie naszej podróży.

Do Sanktuarium dotarliśmy z pieśnią na ustach, wyśpiewując hymn do Matki Bożej Berdyczowskiej napisany przez panią Krystynę Gutan. U stóp murów klasztornych przywitał nas o. Paweł Ferko karmelita bosy z Polski – kustosz sanktuarium. Pierwsze kroki skierowaliśmy do muzeum znajdującego się w krypcie kościoła, żeby zapoznać się z bogatą dokumentacją fotograficzną tego miejsca a także innych miejsc świętych, gdzie czczona jest Maryja w podobnej ikonie, wzorowanej na rzymskim obrazie Matki Bożej Śnieżnej z bazyliki Santa Maria Maggiore z VI w. Od razu cieplej zrobiło się na sercu, kiedy pośród wielu zdjęć rozpoznaliśmy nasze cudowne wzgórze jaworzańskie z kościołem parafialnym i przepiękną ikoną – chyba najładniejszą ze wszystkich, jakie tam oglądałem – ale to tylko kategorie estetyczne! Potem zjednoczyliśmy się na dwujęzycznej Mszy Św., sprawowanej w kościele głównym i z modlitwą litanii do Matki Bożej Berdyczowskiej wyruszyliśmy w dalszą podróż.

W tym miejscu chciałbym się podzielić pewnym doświadczeniem duchowym, związanym z Berdyczowem. Wziąłem ze sobą na pielgrzymkę całe mnóstwo intencji i oczekiwań. Im bliżej było miejsca docelowego, tym bardziej wyobraźnia nakręcała mnie na to, co u celu zobaczę i przeżyję.

Tymczasem po przekroczeniu murów klasztornych dopadł mnie potworny ból głowy, tak mocny, że nie potrafiłem się skupić nawet na podstawowych informacjach przekazywanych przez kustosza. Zdołałem jednak wykrzesać z siebie pytanie, które nurtowało mnie nieustannie przy każdej modlitwie przed naszym jaworzańskim obrazem – co oznaczają gesty Maryi z cudownej ikony, skrzyżowane dłonie przytulające Pana Jezusa oraz dwa palce prawej dłoni skierowane ku dołowi.

Usłyszeliśmy odpowiedź, że interpretacji jest dużo, ale najpewniejsza z nich to ta, że Maryja w ten sposób wskazuje drogę! – W jednym momencie prysł czar wszelkich wyobrażeń i przyszło oświecenie, że to przecież nie chodzi o to, by w tym konkretnym miejscu miało się coś wydarzyć! Przesłaniem tego miejsca jest DROGA i to konkretna, dwa palce mogą oznaczać też pokój i błogosławieństwo. Czyli zadaniem jest wytrwać na obranej drodze w pokoju i z błogosławieństwem od Boga, ale też błogosławiąc wszystkich napotkanych na tej drodze zarówno przyjaciół, jak i wrogów. A ból głowy? Gdzieś przeczytałem, że Pan Bóg obdarzając darami często opakowuje je w bolesne doświadczenia, być  może żeby lepiej zapamiętać albo bardziej docenić potęgę spływających łask!

By opisać cały ogrom wzruszeń z innych miejsc, które w tym czasie odwiedziliśmy, z pewnością w naszej gazetce parafialnej nie starczyłoby miejsca. Pozwólcie więc, że zatrzymam się tylko przy dwóch. Pierwsze to świadectwo Zbigniewa, który w archikatedrze lwowskiej usłyszał z mocą modlitwę do Św. Michała Archanioła w intencji Ojczyzny, tą samą, którą często wypowiadamy podczas nabożeństw w kościele czy modlitw domowych – w tym miejscu, z bolesną historią prześladowań narodu polskiego, niszczonej kultury i tożsamości, kościołów przerabianych na magazyny i sale gimnastyczne słowa: Święty Michale Archaniele, broń nas w walce… zagrzmiały, wołając o wolność i myślę, że nie tylko on usłyszał je z taką siłą.

Drugie to spotkanie z poezją Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu, miejscu jego urodzenia, a także w  kolebce polskich naukowców i intelektualistów. Ciepły głos przewodniczki po domu rodzinnym Słowackiego, w jednej ze zwiedzanych sal na chwilę zabrzmiał potężną tęsknotą za Ojczyzną, ubraną w słowa poety:

…Rozłączeni — lecz jedno o drugim pamięta;

Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku

I nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w ogródku,

Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta;

 

Wiem, o jakiej godzinie wraca bólu fala,

Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska.

Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala

I łzę różową leje, i skrą siną błyska.

 

Oczy zalały się łzami i nie byłem osamotniony w tej reakcji.

Jak dobrze, że jesteś wolna, Polsko – Ojczyzno moja i jak dobrze budzić się codziennie i chodzić spać we własnym domu – Bogu niech będą dzięki!

Maryjo Matko Berdyczowska ukazuj nam codziennie drogę pokoju i miłości, abyśmy wytrwali na niej aż do końca naszych dni, a potem mogli się cieszyć trwałym przebywaniem w obecności Twojego Syna.

 Tadeusz Kostoń

Artykuły z Gazetki Parafialnej
11 Listopada 1918 roku we francuskiej miejscowości...
Wcale nie chodzi o popularny serial...
by stale być blisko... " ks. Jan Twardowski
Miałam przyjemność uczestniczyć w pielgrzymce na Kresy...
Zacznę może od końca, czyli...
Kilka dni temu, 1 października...

Msze św.

W tygodniu: 7.00 i 18.00
W niedziele i święta: 7.00, 10.30, 12.00, 18.00, w kaplicy w Nałężu: 9.00

Msze św. w lipcu i sierpniu

Poniedziałek, wtorek, środa: 7.00
Czwartek, piątek, sobota: 18.00

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

codziennie przed Mszą św.
I czwartek m-ca od 16.30
I piątek m-ca od 16.00

ODWIEDZINY CHORYCH

w ostatnią sobotę miesiąca od 8.30

KANCELARIA PARAFIALNA

Poniedziałek i piątek: 8.00 - 9.00
Środa i czwartek: 16.00 - 17.00
W uroczystości i święta nieczynna

KANCELARIA W LIPCU I SIERPNIU

Poniedziałek po Mszy o godz. 7.00
Piątek po Mszy o godz. 18.00

PORADNIA RODZINNA

II i IV środa miesiąca: 17.00-18.00
tel. 600 722 631

NABOŻEŃSTWA

w tygodniu i w niedziele: 17.30

RORATY

od poniedziałku do piątku: 18.00
w sobotę: 9.00

DROGA KRZYŻOWA

dla dzieci: czwartek 17.15
dla dorosłych i młodzieży: piątek 17.15

GORZKIE ŻALE

z kazaniem pasyjnym: niedziela 17.15

ODPUSTY W PARAFII

w kościele: niedziela Trójcy Świętej
w Nałężu: niedziela po wspomnieniu Św. Jana Nepomucena

Odwiedza nas 120 gości