Czym żyjemy w parafii

n palmowa

Niedziela Palmowa

Dzień Młodzieży

więcej

konkursy

Stowarzyszenie Opatrzność

ogłasza konkursy

więcej


Własnymi siłami człowiek nie zdołałby zachować dziedzictwa Jezusa Chrystusa, jakim jest Jego Kościół.

Dlatego właśnie pozostawia On nam przykład modlitwy do Ojca o jedność ludu Bożego (J 17,6-26), wybranego, ochranianego i prowadzonego przez liczne zagrożenia, tak jak był bezpiecznie wyprowadzony Izrael z niewoli egipskiej (Wj 15,1-21). Najlepiej znający naturę ludzką, Jezus, modlił się o wytrwanie w jedności ludu bożego w obliczu tak licznych przyszłych zagrożeń i rozłamów w łonie Kościoła. Przekazana nam modlitwa nadal powinna pozostawać naszym podstawowym, chrześcijańskim obowiązkiem.

Z wielu stron słyszymy wypowiadane słowo „ekumenizm” i ten fakt należy odnotować jako obiecującą zapowiedź jedności. Słowo to jednak różnie jest rozumiane. Nie wdając się w szczegóły, dlaczego tak jest, należy wpierw dokonać diagnozy tej sytuacji, aby ze zrozumieniem „zebrać to, co jest rozproszone”. Nie chodzi tu o zrealizowanie chwytliwego sloganu marketingowego „jedności w wielości”, który w ostateczności musi doprowadzić do zniszczenia jedności. Ani prawa dialektyki nie są prawami Kościoła, ani ludzie skażeni dialektyką heglowską – a tych nadal mamy wielu – nie są jedynymi uprawnionymi do Jego budowania, ale wszyscy jesteśmy powołani do bycia w Kościele założonym przez Chrystusa.

Analizując obecne dążenia do jedności chrześcijan, należy wpierw rozpoznać przyczyny zaistniałego braku owej jedności. Zwrócę uwagę na kilka ważnych spraw.

Z jednej strony spowija nas mrok nieprzeniknionego braku poznania prawdy o nas samych i otaczającej nas rzeczywistości. Nie przeszkadza to nam jednak pokonywać licznych trudności z nadzieją na rozpoznanie i zrozumienie sensu życia, jak pisze psalmista: Z głębokości wołam do Ciebie, Panie (Ps 130). Z drugiej strony mamy dostęp do powagi słowa Bożego, Objawienia, przed którym nauka broni się nierzadko głębokim milczeniem a filozofia najczęściej zamaskowaną bezbożnością. Oznacza to, że istnieją dwa niesprowadzalne do siebie sposoby myślenia i doświadczania rzeczywistości: „logika” człowieka religijnego i logika człowieka uczonego, „wyedukowanego”. Na tej drodze dochodziło i dochodzi do wielu nieporozumień, a nawet niezrozumienia często prowadzące do schizm, odstępstw od źródłowego rozumienia słowa Bożego i Jego wykładni utrwalanej w tradycji Kościoła Katolickiego.

Należy zauważyć, że na drodze rozumu, w sposób naukowy dążąc do zrozumienia Boga, stajemy się podobni do tych, którzy próbują wznieść wieżę Babel. Wielokrotnie doświadczaliśmy już tego, że racjonalni ludzie, pozbawieni niezbędnej, praktycznej powagi wobec słowa Bożego, wyznaczali granicę uniemożliwiającą przybliżanie się do Objawienia. Na ten rodzaj pychy rozumu Bóg jednak odpowiada pomieszaniem języków. W takiej sytuacji indywidualny rozum zamiast przyjąć postawę pokory, stawia się ponad ogół. Postawa egoistyczna, wyrażająca pychę rozumu, manifestuje się własnym rozumieniem Objawienia co jest przyczyną błędu, który pociągając innych, oddala ich od źródła życia, Ewangelii.

Natomiast pokora rozumu wspierana miłością wyraża się w rozumieniu skutków skażenia ludzkiej natury grzechem pierworodnym. Na ludzkie błędy rozum reaguje z ewangeliczną miłością. W pokorze, która budzi często niezrozumienie u innych, rozum odbudowuje drogę do źródła życia, przywraca właściwego ducha wspólnocie Kościoła. Miłość jest za to zasadą wszelkiego działania. Cokolwiek się szczerze uczyni dla niej i zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe. Działania podejmowane przez pokorny rozum umocniony miłością są świadectwem i jednocześnie potwierdzeniem rozumienia potrzeby ciągłego nawracania się ułomnej natury ludzkiej.

Warto podkreślić, iż ludzkość żyje w mroku rozumu, który sam o własnych siłach nigdy nie doprowadzi człowieka do Prawdy. Rozum będzie budował kolejne wieże Babel, ale nigdy nie dotrze do Boga. Dotrzeć do Niego może tylko taki człowiek, którego rozum wzmacnia światło wiary. Człowiek taki zdobywając świadomość, że jest trzciną najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą, może odbudowywać jedność chrześcijańską. Tę jedność, o którą modlił się Chrystus słowami: Oby się tak zespolili w jedność, aby świat poznał, żeś Ty mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś (J 17, 23). Tę jedność, która z naszej strony, bez pokory oraz miłości do Boga i człowieka będzie zawsze porażką.

Krzysztof

Artykuły z Gazetki Parafialnej
W IV niedzielę wielkanocną, zwaną...
Jak wiemy z biblijnego opisu powstania...
Zgodnie z raportem Światowej Organizacji Zdrowia...
Nie umiem być srebrnym aniołem...
co sądzisz o Mszy św., a ja ci powiem, kim jesteś (Robert Mäder)
Ojciec pełni w życiu rodziny niezwykle ważną rolę.

Msze św.

W tygodniu: 7.00 i 18.00
W niedziele i święta: 7.00, 10.30, 12.00, 18.00, w kaplicy w Nałężu: 9.00

Msze św. w lipcu i sierpniu

Poniedziałek, wtorek, środa: 7.00
Czwartek, piątek, sobota: 18.00

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

codziennie przed Mszą św.
I czwartek m-ca od 16.30
I piątek m-ca od 16.00

ODWIEDZINY CHORYCH

w ostatnią sobotę miesiąca od 8.30

KANCELARIA PARAFIALNA

Poniedziałek i piątek: 8.00 - 9.00
Środa i czwartek: 16.00 - 17.00
W uroczystości i święta nieczynna

KANCELARIA W LIPCU I SIERPNIU

Poniedziałek po Mszy o godz. 7.00
Piątek po Mszy o godz. 18.00

PORADNIA RODZINNA

II i IV środa miesiąca: 17.00-18.00
tel. 600 722 631

NABOŻEŃSTWA

w tygodniu i w niedziele: 17.30

RORATY

od poniedziałku do piątku: 18.00
w sobotę: 9.00

DROGA KRZYŻOWA

dla dzieci: czwartek 17.15
dla dorosłych i młodzieży: piątek 17.15

GORZKIE ŻALE

z kazaniem pasyjnym: niedziela 17.15

ODPUSTY W PARAFII

w kościele: niedziela Trójcy Świętej
w Nałężu: niedziela po wspomnieniu Św. Jana Nepomucena

Odwiedza nas 184 gości