Czym żyjemy w parafii

kolęda

Kolęda 2017/2018

plan odwiedzin

więcej

koncert

Koncert

Gościliśmy w naszej parafii p. Jerzego i...

więcej

jaselka

Jasełka 2018

W nieco inny sposób...

więcej

Na ostatnim spotkaniu naszego zespołu redakcyjnego zostałem poproszony o napisanie tekstu na temat: Co Chrystus narodzony może wnieść w nasze rodziny?

Długo zastanawiałem się nad tym zagadnieniem i doszedłem do wniosku, że najważniejszym Darem, jaki może spotkać nasze rodziny i jakiego powinniśmy oczekiwać w święta jest… Na ostatnim spotkaniu naszego zespołu redakcyjnego zostałem poproszony o napisanie tekstu na temat: Co Chrystus narodzony może wnieść w nasze rodziny? Długo zastanawiałem się nad tym zagadnieniem i doszedłem do wniosku, że najważniejszym Darem, jaki może spotkać nasze rodziny i jakiego powinniśmy oczekiwać w święta jest… (aby zachęcić Was do przeczytania całości – odpowiedź na końcu). Im dłużej o tym myślałem, tym więcej pytań i wątpliwości rodziło się w mojej głowie. Jak dobrze przygotować się na przyjęcie tego Daru, kiedy przed świętami tyle roboty, zamieszania, nerwów i stresów...? W ostatnich dniach przed Bożym Narodzeniem, jak u Hitchcock`a – z każdą chwilą napięcie rośnie. Przedświąteczne zakupy przywodzą na myśl film Walka o ogień, akcja „sprzątanie mieszkania” kojarzy się z kapitalnym remontem, a przygotowania w kuchni, jako żywo przypominają zmagania Syzyfa – ciągle się robi, ale jakoś nie wychodzi. Specyfika przygotowania do świąt różni się u mężczyzn i kobiet. Mój dobry znajomy, na pytanie jak sobie radzi z napięciem przedświątecznym, odpowiedział, że dzień przed wigilią razem z kilkoma kolegami spotykają się w garażu na „biciu karpia” i po całym dniu tej ciężkiej pracy, są tak znieczuleni, że do świąt im wystarcza. Inny przyjmuje taktykę „na Titanica” – jak tylko się da, schodzi żonie z kursu kolizyjnego, szukając zajęć i „pilnych” spraw do załatwienia, które muszą być ogarnięte właśnie przed świętami i koniecznie z kolegami. Natomiast ci, którzy nie mają takiego „szczęścia”, muszą przypomnieć sobie z wojska, jak schodzi się z linii strzału. Inni, z którymi rozmawiałem, nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego przed świętami tak bardzo lubią swoją pracę – do tego stopnia, że są nawet gotowi brać bezpłatne nadgodziny. Wszyscy faceci, których o to pytałem, zgodnie podkreślają, że przed świętami litania życzeń, próśb, żądań oraz pretensji wydłuża się do niebotycznych rozmiarów. Nie wiem natomiast, co dokładnie przeżywają w tym czasie kobiety (no bo jaki facet jest w stanie zrozumieć do końca kobietę?), ale te, z którymi rozmawiałem stwierdziły, że mają tyle roboty, że na nic innego nie mają czasu. Co prawda o duchowych przygotowaniach do świąt słyszały, ale nie wiedzą, jak ten „przedświąteczny młyn” połączyć z wewnętrznym przeżywaniem Bożego Narodzenia – i nie ma się temu co dziwić. W każdym razie, oceniając przedświąteczną rzeczywistość, wydaje się, że atmosfera przygotowań nie służy duchowemu doświadczeniu obecności Boga. Również same święta zdają się być jakoś mało świąteczne, w ścisłym znaczeniu tego słowa. Jedna rzecz, której wszyscy oczekują przed oraz w święta (niezależnie od tego, czy to są mężczyźni czy kobiety), to święty spokój. Czy możemy i powinniśmy pragnąć czegoś więcej? Czy możliwe jest jednak, aby ten czas i panująca atmosfera były dla nas świętym czasem przygotowań i okazją do spotkania z Bogiem? Czy można w tym całym zamieszaniu – nie tylko poprzedzającym święta – odnaleźć Jezusa? A jeśli tak, to jak to zrobić...? Wystarczy stanąć u stóp Bożej Dzieciny i ofiarować jej swoje zmęczenie, stres, radości i rozczarowania. Każda chwila, każdy rodzaj pracy, nawet nerwy z powodu przypalonego ciasta i niedopieczonej ryby, mogą być i są dla Jezusa cennym darem. Niedocenienie naszych wysiłków, przykrości ze strony małżonka, powiedziane albo niewypowiedziane w czasie wigilii – przepraszam... wszystko to może być bardzo ważnym środkiem naszego uświęcenia. Wystarczy oddać to w darze Jezusowi, ponieważ właśnie po to przyszedł na ziemię, aby dźwigać nasze boleści (Iz 53,4). Natomiast my mężczyźni musimy ponadto pamiętać o tym, że nasze małżonki są dla nas zmaterializowaną łaską uświęcenia się, w myśl zasady: słuchaj się żony, a będziesz zbawiony! Powinniśmy mieć tego świadomość nie tylko w okresie zwykłym, ale także, a może szczególnie przed i w czasie świąt. To poprzez nasze małżonki i dzięki nim mamy szansę na to, aby stawać się świętymi. Nie uciekajmy do garażu, nie wychodźmy na bardzo ważne spotkania biznesowe, nie uciekajmy do pracy, przed naszymi obowiązkami względem naszych żon i rodzin. Może zamiast schodzić z kursu kolizyjnego, warto dobrym słowem, czy gestem roztopić górę lodową, która stanęła nam na drodze. Panowie, a może czasami warto odważnie wypiąć pierś i po męsku, cierpliwie i w pokorze znieść zwykłego focha? To wszystko przysłuży się naszemu uświęceniu, będzie również wyrazem naszej dojrzałości. „Stawanie okoniem” nie przyniesie ani nam, ani naszej rodzinie żadnego pożytku. Czy to jest trudne? – BARDZO!!! Czy to jest możliwe? – BARDZO. Czy to jest konieczne? – 3x BARDZO!!! Czy mi się udaje??? – RZADKO – ale walczę! Przypomniała mi się związana z tym pewna anegdota opowiedziana na rekolekcjach dla mężczyzn, w których ostatnio brałem udział: św. Piotr postanowił sprawdzić, jaka jest sytuacja na bramkach do Nieba... Stanął przed jedną z nich, gdzie było napisane: DLA MĘŻÓW POSŁUSZNYCH ŻONOM. Strasznie długa była kolejka zbawionych mężczyzn, oczekujących na wejście przez tę bramę do Nieba. Obok była druga bramka z napisem DLA INDYWIDUALISTÓW, KTÓRZY NIE SŁUCHALI ŻON, gdzie stał jeden tylko gość. Zdziwiony Św. Piotr podszedł do niego i pyta: Dlaczego tu stoisz???. On odpowiedział: – Nie wiem... ŻONA KAZAŁA mi tu stanąć! Myślę, że nie zdajemy sobie do końca sprawy z tego, jak bardzo upodabniamy się do Chrystusa, kiedy stajemy się cisi, pokorni i posłuszni. Na postawione na wstępie pytanie, co Chrystus narodzony może wnieść w nasze rodziny, jest tylko jedna odpowiedź. Jeśli tylko zechcemy: da nam DAR z siebie, czyli wszystko czego nam potrzeba!!! Józef Heczko

Msze św.

W tygodniu: 7.00 i 18.00
W niedziele i święta: 7.00, 10.30, 12.00, 18.00, w kaplicy w Nałężu: 9.00

Msze św. w lipcu i sierpniu

Poniedziałek, wtorek, środa: 7.00
Czwartek, piątek, sobota: 18.00

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

codziennie przed Mszą św.
I czwartek m-ca od 16.30
I piątek m-ca od 16.00

ODWIEDZINY CHORYCH

w ostatnią sobotę miesiąca od 8.30

KANCELARIA PARAFIALNA

Poniedziałek i piątek: 8.00 - 9.00
Środa i czwartek: 16.00 - 17.00
W uroczystości i święta nieczynna

KANCELARIA W LIPCU I SIERPNIU

Poniedziałek po Mszy o godz. 7.00
Piątek po Mszy o godz. 18.00

PORADNIA RODZINNA

II i IV środa miesiąca: 17.00-18.00
tel. 600 722 631

NABOŻEŃSTWA

w tygodniu i w niedziele: 17.30

RORATY

od poniedziałku do piątku: 18.00
w sobotę: 9.00

DROGA KRZYŻOWA

dla dzieci: czwartek 17.15
dla dorosłych i młodzieży: piątek 17.15

GORZKIE ŻALE

z kazaniem pasyjnym: niedziela 17.15

ODPUSTY W PARAFII

w kościele: niedziela Trójcy Świętej
w Nałężu: niedziela po wspomnieniu Św. Jana Nepomucena

Odwiedza nas 45 gości